piątek, 1 czerwca 2012

PIJANY POLAK TO JUŻ MIT

Pijany Polak to już mit

Autorem artykułu jest Miłosława Dobrowolska


Ostatni raport WHO dobitnie pokazuje, że już nie jesteśmy pierwsi w Europie. Stereotyp zataczającego się Polaka skutecznie obalają nasi sąsiedzi. Czasami dobrze nie być pierwszym. Pytanie tylko, czy to nie czcze deklaracje, bo rzeczywistość nie bardzo to potwierdza.

Stereotyp godzi w człowieka

Nic bardziej nie utrwala stereotypów, jak postępowanie zgodnie z nimi. Przeciętny polski turysta bez oporów i z chęcią to udowadnia. Wykupujemy all inclusive i bar jest nasz. W renomowanych i tych mniej uważanych resortach pijemy, ile możemy, bo przecież „jest za darmo” i grzechem byłoby nie skorzystać.  A tu nagle okazuje się, że wcale nie jesteśmy tacy grzeszni, bo inni w Europie piją więcej. Pytanie, czy raport WHO pokazuje nas samych u nas, czy, przez niedopatrzenie, pominął nasze gościnne występy.  Bo prawdą jest, że wizerunek turysty mocno odbiega od  poprawnego politycznie obywatela. Sami tego doświadczamy na własnej skórze, gdy odwiedzający nas tłumnie obywatele Wielkiej Brytanii, po spożyciu naszych mocnych piw i wódek, roztaczają swe niebagatelne uroki. My sami nie jesteśmy wcale lepsi. Wyjeżdżając do ulubionych ostatnio krajów północnej Afryki zapominamy, że w ich kulturze nie jest to dobrze postrzegane. Uprzejmy pracownik hotelu nie zwróci nam uwagi, że przeholowaliśmy, ale to nie oznacza, że nie opowie w domu, jak bardzo jesteśmy niepoprawni.

Liczby nie kłamią

Być może, ale nie mówią też całej prawdy. I tak pewnie jest w tym wypadku. Patrząc na dane z raportu można byłoby sadzić, że jesteśmy przyzwoitym narodem, bo plasujemy się w środku stawki.  Eksperci WHO wzięli pod uwagę alkohol pod różnymi postaciami – wódkę, wino i piwo – po czym skrzętnie przeliczyli to na  ilość czystego spirytusu przypadającą na głowę pojedynczego mieszkańca. Lepsi od nas okazali się Czesi, Węgrzy czy Rosjanie, ale bezwzględnie zdystansowali nas mało znani od tej strony Mołdawianie. Jaki z tego wniosek? Otóż wcale nie jednoznaczny. Owszem, pijemy mniej, ale tylko w odniesieniu do innych, którzy też piją niemało. Z raportu nie wynika niestety co, jak i gdzie pijemy. Od dawna wiadomo, że lubimy wódkę i piwo, nie uważając wina. Od niedawna, że przepisy na drinki też znalazły swoje miejsce w naszych notatnikach. Spożycie alkoholu w Polsce  zmienia się tak samo, jak inne nasze przyzwyczajenia. Nawet król drugich dań – schabowy – ustąpił miejsca popularnej kuchni śródziemnomorskiej. Przynajmniej w deklaracjach.

Lubimy wódkę, bo

Bo jest lokalna, stosunkowo niedroga i wiadomo, czego się po niej spodziewać. Na temat tego, czy jest smaczna ,opinii jest pewnie tyle, ilu pijących. I dobrze, bo dzięki temu, że się na niej znamy ,zrobiliśmy z niej produkt eksportowy naprawdę wysokiej jakości. Niech inni też wiedzą, że Polak potrafi. Nie tylko pić.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Pijany Polak to już mit

Autorem artykułu jest Miłosława Dobrowolska


Ostatni raport WHO dobitnie pokazuje, że już nie jesteśmy pierwsi w Europie. Stereotyp zataczającego się Polaka skutecznie obalają nasi sąsiedzi. Czasami dobrze nie być pierwszym. Pytanie tylko, czy to nie czcze deklaracje, bo rzeczywistość nie bardzo to potwierdza.

Stereotyp godzi w człowieka

Nic bardziej nie utrwala stereotypów, jak postępowanie zgodnie z nimi. Przeciętny polski turysta bez oporów i z chęcią to udowadnia. Wykupujemy all inclusive i bar jest nasz. W renomowanych i tych mniej uważanych resortach pijemy, ile możemy, bo przecież „jest za darmo” i grzechem byłoby nie skorzystać.  A tu nagle okazuje się, że wcale nie jesteśmy tacy grzeszni, bo inni w Europie piją więcej. Pytanie, czy raport WHO pokazuje nas samych u nas, czy, przez niedopatrzenie, pominął nasze gościnne występy.  Bo prawdą jest, że wizerunek turysty mocno odbiega od  poprawnego politycznie obywatela. Sami tego doświadczamy na własnej skórze, gdy odwiedzający nas tłumnie obywatele Wielkiej Brytanii, po spożyciu naszych mocnych piw i wódek, roztaczają swe niebagatelne uroki. My sami nie jesteśmy wcale lepsi. Wyjeżdżając do ulubionych ostatnio krajów północnej Afryki zapominamy, że w ich kulturze nie jest to dobrze postrzegane. Uprzejmy pracownik hotelu nie zwróci nam uwagi, że przeholowaliśmy, ale to nie oznacza, że nie opowie w domu, jak bardzo jesteśmy niepoprawni.

Liczby nie kłamią

Być może, ale nie mówią też całej prawdy. I tak pewnie jest w tym wypadku. Patrząc na dane z raportu można byłoby sadzić, że jesteśmy przyzwoitym narodem, bo plasujemy się w środku stawki.  Eksperci WHO wzięli pod uwagę alkohol pod różnymi postaciami – wódkę, wino i piwo – po czym skrzętnie przeliczyli to na  ilość czystego spirytusu przypadającą na głowę pojedynczego mieszkańca. Lepsi od nas okazali się Czesi, Węgrzy czy Rosjanie, ale bezwzględnie zdystansowali nas mało znani od tej strony Mołdawianie. Jaki z tego wniosek? Otóż wcale nie jednoznaczny. Owszem, pijemy mniej, ale tylko w odniesieniu do innych, którzy też piją niemało. Z raportu nie wynika niestety co, jak i gdzie pijemy. Od dawna wiadomo, że lubimy wódkę i piwo, nie uważając wina. Od niedawna, że przepisy na drinki też znalazły swoje miejsce w naszych notatnikach. Spożycie alkoholu w Polsce  zmienia się tak samo, jak inne nasze przyzwyczajenia. Nawet król drugich dań – schabowy – ustąpił miejsca popularnej kuchni śródziemnomorskiej. Przynajmniej w deklaracjach.

Lubimy wódkę, bo

Bo jest lokalna, stosunkowo niedroga i wiadomo, czego się po niej spodziewać. Na temat tego, czy jest smaczna ,opinii jest pewnie tyle, ilu pijących. I dobrze, bo dzięki temu, że się na niej znamy ,zrobiliśmy z niej produkt eksportowy naprawdę wysokiej jakości. Niech inni też wiedzą, że Polak potrafi. Nie tylko pić.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl